Wyobraź sobie: jest poranek w Marbella, słońce już grzeje, a ludzie spacerują po paseo w szortach. Wypijasz kawę na plaży, może nawet żartujesz, że pójdziesz popływać. Niecałe dwie i pół godziny później wysiadasz z samochodu w Pradollano, gdzie śnieg chrzęści pod butami, nad głową szumią wyciągi narciarskie, a powietrze jest rzadkie i rześkie.
To właśnie Sierra Nevada. Najbardziej na południe wysunięty ośrodek narciarski w Europie, który zazwyczaj otwiera się w listopadzie, a czasem działa nawet aż do kwietnia, co oznacza, że tego samego dnia możesz zamienić klapki na buty narciarskie. Jeżdżę tam prawie co roku, zazwyczaj w okolicach Bożego Narodzenia lub tuż po Nowym Roku, a każda wycieczka dostarcza mi nowych wrażeń.
Podróż samochodem
Z Marbelli najłatwiej jechać w głąb lądu: autostradami A7, A45, A92, potem A44 wokół Granady, a na koniec A395 w góry. Trasa jest prosta i szybka. Inną opcją jest droga wzdłuż wybrzeża, obok Nerji. Jest malownicza, ale wolniejsza. Osobiście polecam trasę przez ląd.
(Jeśli nie wiesz, gdzie się zatrzymać w połowie drogi, to tuż za punktami poboru opłat za Malagą jest miejsce, gdzie często się zatrzymuję, niedaleko willi rzymskiej. Jest tam stacja benzynowa i mała restauracja z wygodnym parkingiem, a do tego pozostajesz na autostradzie)
Nie potrzebujesz opon zimowych. Łańcuchy są wymagane tylko wtedy, gdy burza jest na tyle silna, że policja nakazuje ich założenie, co zdarza się rzadko. Przez wszystkie lata, kiedy jeździłem w góry, ani razu nie musiałem ich używać.
Ludzie często zapominają o wysokości. Szybko się wspinasz – z poziomu morza do ponad 2000 metrów w niecałą godzinę. Niektórzy to odczuwają. Mi też się to kiedyś zdarzyło. Skończyło się na wizycie u wiejskiego lekarza, dostałem bardzo bolesny zastrzyk w tyłek i wkrótce potem znów byłem na stoku. Nie brzmi to zbyt efektownie, ale zadziałało. Moja rada jest prosta: pij wodę, pierwsze popołudnie spędź spokojnie i nie wyskakuj z samochodu prosto na czarną trasę, tak jak ja.
Parkowanie bez żalu
Parkowanie to jedna z tych rzeczy, które mogą zepsuć wyjazd, jeśli nie pomyślisz o tym z wyprzedzeniem. Korzystałem już z darmowych miejsc na ulicy, hotelowych garaży, parkingów podziemnych, a zdarzało mi się też utknąć. Raz pojechaliśmy tam w pięcioosobowej grupie przyjaciół. Kiedy wróciliśmy, nasz samochód był zablokowany przez kogoś, kto pojechał na narty. Czekaliśmy godzinami, aż ta osoba zjechała z góry. Lawety nie krążą akurat po Sierra Nevada, czekając, by komuś pomóc.
Jeśli twój hotel ma parking, skorzystaj z niego. To prawdziwe błogosławieństwo wiedzieć, że twój samochód jest ogrzany, gotowy do jazdy i nie jest zasypany śniegiem. Jeśli nie, zarezerwuj miejsce na parkingu podziemnym pod Plaza Andalucía. Znajduje się on bezpośrednio pod placem, a windy zabiorą cię prosto do kasy wyciągu narciarskiego i sklepów. Nigdy nie utkniesz w śniegu, nie będziesz musiał odkopywać auta spod zasp po pługach, a akumulator nie zamarznie.
Radzę zarezerwować miejsce z wyprzedzeniem. Jeśli tego nie zrobiłeś, w podziemnym garażu jest stanowisko, które czasem może pomóc. Zawsze zapytaj w hotelu lub u gospodarza z Airbnb przed przyjazdem. Parkowanie na ulicy może wydawać się sprytnym rozwiązaniem, dopóki nie wrócisz do zamarzniętego samochodu, który nie chce zapalić. Parking podziemny lub hotelowy oszczędza ci takich kłopotów i naprawdę się opłaca.
Gdzie się zatrzymać
Cały ośrodek skupia się wokół Plaza Andalucía, czyli po prostu „la plaza”. To właśnie tam zaczynają kursować kolejki gondolowe, sprzedaje się karnety narciarskie i znajdziesz większość restauracji oraz barów. Zatrzymaj się w pobliżu, a wszystko będzie łatwiejsze.
Możesz zatrzymać się wyżej, na zachodnim zboczu z widokiem na plac. Ceny są niższe, a widoki świetne, ale mała winda, która łączy cię z placem, przestaje kursować wieczorem. A to oznacza, że po kolacji idziesz pod górę, zmarznięty i zmęczony, może jeszcze z bagażem. Zrobiłem to raz. Wystarczyło. Jest autobus, ale akceptuje tylko gotówkę, często jest przepełniony, a czasami w ogóle się nie zatrzymuje. Zapomnij o Uberze czy taksówkach. Prawie ich nie ma.
Ta lokalizacja na zboczu sprawdzi się, jeśli planujesz jeździć na nartach przez cały dzień, a wieczorem siedzieć w domu. Ale jeśli masz ochotę na kolację, après-ski albo życie nocne, zatrzymaj się przy placu. Pokoje w tej okolicy cieszą się większym popytem i to nie bez powodu.
Hotele, w których się zatrzymałem i które polecam:
- Inside Plaza – tuż przy placu, proste, praktyczne, przyjazne rodzinom i zwierzakom, w dobrych cenach.
- Maribel – jeśli Sierra Nevada ma swoją wersję „The Golden Mile” Marbelli i atmosferę Puente Romano, to właśnie jest to luksusowy hotel Maribel. Z bezpośrednim dostępem do stoków, butikowy i stylowy, z pokojami, które są nowoczesne, ale przytulne. Jedzenie jest wyrafinowane, ale bez zbędnych wygłupów, a karta win jest na wysokim poziomie. Stek albo jagnięcina z kieliszkiem czerwonego wina po całym dniu na nartach. Obsługa jest spokojna i profesjonalna, co nie zawsze jest normą w górskich kurortach. Czujesz się tu jak w małym, prywatnym świecie tuż przy stokach i jest to spokojniejsza alternatywa dla El Lodge.
- El Lodge – wizytówka ośrodka. Bezpośredni dostęp do stoków, alpejska drewniana fasada z zewnątrz, a w środku luksusowa atmosfera w stylu chalet. Taras słynie z długich, słonecznych lunchów, podczas których goście siedzą w okularach przeciwsłonecznych i słuchają muzyki z głośników. Spa ma podgrzewany basen na świeżym powietrzu, a prywatne jacuzzi w niektórych apartamentach to dokładnie to, czego potrzebujesz, gdy temperatura spadnie. To też jeden z nielicznych luksusowych hoteli, które przyjmują psy (za 150 dolców za noc!), co dla mnie jest dużym plusem. Drogo, owszem, ale to właśnie tutaj warto się zatrzymać, jeśli chcesz, by Sierra Nevada była dla ciebie prawdziwym urlopem, a nie tylko wyjazdem na narty.
- Meliá Sierra Nevada – rustykalny, centralnie położony i klasyczny.
- Meliá Sol y Nieve – większy obiekt z pełnym spa, w którym niestety często jest chłodniej, niż byś sobie tego życzył.
- Hotel Mountains – niezły wybór, jeśli inne są pełne.
Karnety narciarskie
Karnety łatwo kupić, ale liczy się sposób. Online działa bez problemów. Przez hotel jest jeszcze łatwiej. W samym kurorcie to zależy. Pojawisz się w godzinach szczytu w dzień świąteczny – będziesz stać w kolejce. Pójdziesz później w ciągu dnia – załatwisz to w kilka minut.
Ceny zmieniają się w zależności od pory roku. W styczniu w dni powszednie jest taniej. Najdrożej jest w okresie Bożego Narodzenia, Nowego Roku i Święta Trzech Króli. Karnety są dostępne na cały dzień, pół dnia, a nawet na nocną jazdę na nartach. Jeśli przyjeżdżasz późno, nie marnuj pieniędzy na karnet całodzienny. Karnety półdniowe istnieją nie bez powodu.
Wypożyczalnia sprzętu
Każdy hotel ma swój partnerski sklep, a wszystkie są całkiem niezłe. Surfin Sierra Nevada, Spin Ski, Intersport i Monitortecno to tylko niektóre, z których korzystałem. Sprzęt jest podzielony na różne kategorie, a ceny są podobne.
Najważniejsza jest odległość. W końcu czy chcesz wciągać narty i buty pod górę? Ja nie. Dlatego zawsze wynajmuję mieszkanie blisko la plaza. Dzięki temu mogę wysiąść z wyciągu, odłożyć cały sprzęt i od razu udać się do hotelu lub na after-ski bez moich „butów do snowboardu”. Jeśli przechowujesz narty w hotelu, upewnij się, że droga tam jest krótka. Takie drobne szczegóły decydują o tym, czy zakończysz dzień z uśmiechem, czy przeklinając.
Spa i masaże
Nie każdy dzień musi być poświęcony na narty. Czasami nogi potrzebują odpoczynku. Jest to dość kosztowne, ale zarówno El Lodge, jak i Maribel mają świetne zaplecze spa z jacuzzi i zabiegami. Prostym rozwiązaniem jest masaż i rezerwacja w spa hotelu Meliá Sol y Nieve, chociaż często jest tam chłodniej, niż bym chciał. Meliá Sierra Nevada oferuje też zabiegi wellness, ale raczej w bardziej tradycyjnym stylu.
Jeśli planujesz odwiedzić spa, wybierz El Lodge, Maribel albo Melia Sol y Nieve.
Jedzenie w wiosce.
Jedzenie w Sierra Nevada jest stworzone dla głodnych narciarzy. Pomyśl o fideos, zupach z kurczakiem, lasagne, sosie bolońskim – daniach bogatych w węglowodany, które szybko dodają energii. Ale są też porządne knajpki, dzięki którym wyjazd staje się czymś więcej niż tylko praktyczną sprawą.
- El Lodge – jeden lunch w tym miejscu to obowiązkowa pozycja. Usiądź na tarasie w słońcu i ciesz się chwilą. (Jeśli masz alergię, koniecznie zapytaj o alergeny – prawie mnie zabili burgerem z orzechami, o którym nie wspomniano w składnikach)
- Maribel – kolacja tutaj to zawsze wyjątkowe przeżycie. Mój ojczym Ken, który co sezon dopracowuje swoje umiejętności, zawsze zamawia jagnięcinę albo stek z kieliszkiem czerwonego wina. To jego sposób na zakończenie dnia spędzonego na nartach.
- Surfin Bar – swobodna atmosfera, świetna zabawa, zawsze pełno ludzi, a ceny nie są wygórowane.
- La Lonja – moja mała perełka. Przytulne stoliki na piętrze i świetne jedzenie.
- Beso Bar i Terraza Tía María – tętniące życiem miejsce na après-ski.
- La Mar de Bueno, La Brasserie, La Fondue de Noe – sprawdzone lokale w pobliżu hoteli Meliá.
Kolacja w restauracji Maribel z przyjaciółmi Życie nocne
Après-ski zaczyna się na placu. Muzyka, drinki, ludzie wciąż w butach narciarskich tańczący dookoła. Ta mała imprezowa uliczka przed hotelem Meliá Sol y Nieve jest zawsze pełna ludzi i zawsze serwują tam shoty.
Jeśli chcesz w pełni poczuć klubową atmosferę, wybierz się do Granady. Mae West to ten wielki klub, który wszyscy znają, a zabawa tam nie kończy się wcześnie.
Na stokach
Z placu odjeżdżają dwie kolejki gondolowe: Al Andalus i Borreguiles. Obie zabiorą cię do głównej stacji narciarskiej. Kolejka Al Andalus została zmodernizowana – ma teraz większe kabiny, miejsce na narty i piękne widoki, a jazda nią przebiega płynnie.
Dalej wszystko zależy od ciebie. Dla początkujących są szerokie stoki z instruktorami na każdym kroku. Zobaczysz dzieci zjeżdżające na nartach w pozycji „pług” w kształcie trójkąta. Osoby na poziomie średniozaawansowanym łączą trasy niebieskie i czerwone, a często kończą na El Río – długim zjeździe, który wije się aż do samej wioski. Dla początkujących niektóre odcinki mogą wydawać się nieco onieśmielające, ale trasa jest szeroka, malownicza i czasami otwarta w nocy. Nocna jazda na El Río to wspomnienie, które warto zapamiętać.
Zaawansowani narciarze powinni wybrać się do Laguna de las Yeguas. Przez lata nawet nie wiedziałem, że to miejsce istnieje. Teraz to moje ulubione miejsce. Czarne trasy, skocznie, jazda poza trasą i żadnych dzieci w zasięgu wzroku.
To właśnie tutaj mój ojczym Ken pokazuje, na co go stać. Ma siedemdziesiąt pięć lat, z każdym sezonem jest coraz lepszy i pokonuje czerwone i czarne trasy lepiej niż ludzie o połowę młodsi od niego. Jazda na nartach z nim stała się dla mnie częścią tradycji w Sierra Nevada.
Nie musisz zjeżdżać na nartach aż do wioski tylko po to, żeby się ogrzać. W Borreguiles znajduje się ogromna hala gastronomiczna z bogatym wyborem dań – od szybkich przekąsek po prawdziwe domowe potrawy – i jest to idealne miejsce, by zatrzymać się na kawę, gorącą czekoladę, kieliszek wina, a nawet lunch, zanim wrócisz na stoki.
Mulhacén to najwyższy szczyt kontynentalnej Hiszpanii, ale to na Veleta jeździsz na nartach i to właśnie tę górę zapamiętają twoje nogi.
Rodziny i osoby niejeżdżące na nartach
Nie każdy jeździ na nartach, a Sierra Nevada jest na to przygotowana. W miejscowości Mirlo Blanco są sanki, małe wzgórza, a nawet mała kolejka. To idealne miejsce dla dzieci, a także dla dorosłych, którzy wolą cieszyć się śniegiem bez zakładania nart.
Jest tu kilka szlaków turystycznych oraz przewodniki, które poprowadzą cię na spacer wśród sosen
Możesz też kupić jednodniowy karnet, wjechać na stoki, napić się drinka lub dwóch, a potem zjechać wyciągiem z powrotem na dół
Jak długo warto zostać
Tak, możesz przyjechać tam na jeden dzień z Costa del Sol. Ludzie tak robią. Ale lepiej wybrać się na trzy dni. Wpadniesz w rytm, unikniesz pośpiechu, a nawet znajdziesz czas na dzień w spa lub wycieczkę do Granady.
Boże Narodzenie to magiczna pora. Święty Mikołaj zjeżdża na nartach razem z dziećmi po stokach. Sylwester jest głośny, chaotyczny i niezapomniany. Pewnego roku Linda i ja postanowiliśmy uciec od sylwestrowej imprezy klubowej w Marbelli. Zabraliśmy psa, zarezerwowaliśmy pokój w Inside Plaza i zaplanowaliśmy spokojny, przytulny wieczór. Tuż przed północą Linda wyjrzała przez okno, żeby sprawdzić, o co chodzi z tym hałasem. Nasze mieszkanie znajdowało się zaledwie metr nad ogromnymi ekranami telewizyjnymi, a wszystkie twarze w tłumie patrzyły prosto na nas. Poniżej zgromadziło się ponad dwa tysiące ludzi, wybuchały fajerwerki, a DJ puszczał głośną muzykę. Nie wyszliśmy na zewnątrz, ale też nie spaliśmy. Tak właśnie wygląda Sierra Nevada w Sylwestra – zaskoczy cię, czy tego chcesz, czy nie.
Psy mile widziane
Sierra Nevada to miejsce bardzo przyjazne psom. Obiekt Inside Plaza akceptuje zwierzęta, podobnie jak El Lodge. Zawsze sprawdź to przed rezerwacją, ale rano na pewno zobaczysz mnóstwo ludzi spacerujących z psami po śniegu.
Podsumowanie
Sierra Nevada to nie Szwajcaria. To Andaluzja w górach. Jest tu fajnie, surowo, czasem chaotycznie, ale zawsze niezapomnianie. Możesz zacząć dzień na plaży, popołudnie spędzić na nartach, a wieczór zakończyć stekiem i winem, podczas gdy Ken opowiada, jak w wieku 75 lat robi coraz lepsze skręty. Albo możesz utknąć na parkingu albo nie spać całą noc, bo dwa tysiące ludzi postanowiło urządzić imprezę pod twoim oknem.
To właśnie Sierra Nevada. Sprawdzi się zarówno z rodziną, przyjaciółmi, dziećmi, psami, jak i w pojedynkę. Dobrze to zaplanuj, a to będzie coś więcej niż tylko wyjazd na narty. To będzie historia, którą będziesz opowiadać.

Komentarze (0)
Jeszcze nie ma żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy.